niedziela, 03 kwietnia 2005
..............................................................

sobota, 02 kwietnia 2005
...................................................................
środa, 22 grudnia 2004

         Upodobanie to rodzaj kontemplacji, zadumy nad dobrami partnera. Te szczególne wartości wraz z osobą chce mieć zakochany. Tu, już otwarta wielka brama do prawdziwej miłości. Odźwiernym tej bramy jest uczucie. Przylgnięcie całego "Ja" całej osoby "Ja" do "Ty". Wytwarza to poczucie bliskości. Wszyscy inni są odsunięci w cień a nawet na pozycję wroga, jeśli są przeszkodą na drodze do ostatecznego zjednoczenia. Mogą co najwyżej cierpliwie słuchać , potem długo nic, wreszcie podziwiać lub pochwalać . Proces izolacji wcale nie zubarza, raczej bogaci. Chociaż uczucie koncentruje się wokół jednej osoby to czyni bardziej wrażliwym uczuciowo na wszelkie ludzkie sprawy i dole.

        Zaczyna się proces idealizacji. Wszystko jest najpiękniejsze , najlepsze i wogóle NAJ. Uczucie rzutuje na obraz tego czego nam brakuje w drugą osobę, przez to wyzwala od ciężaru poczucia własnych nędz i braków. Poniżej progu rozwoju miłości proces idealizacji urywa się ,(zastój, wyrównanie, miłość "poważnieje").

         Każdy nosi w sercu swoim kształt i model tego co pokocha. Powstaje on z tysiąca myśli, czynów i pragnień. Lgnie do tej a nie innej osoby, bo ona uosabia jego ideał. Jeśli zakochany jest też kochany intuicja osoby ukochanej odkrywa nasze możliwości, stwarza pociągający ideał, opromieniony tyloma uczuciami i wzruszeniami. Przyniewala do pracy nad realizacją tego ideału. Niepokoi dysproporcją między tym co faktycznie jest a co dla miłości ukochanej osoby być powinno. Mobilizuje .Miłość daje nowe spojrzenie .Człowiek patrzy na świat oczami partnera . Przez miłość człowiek staje się kimś nowym .Wszystko co jest jemu drogie i mnie staje się cenne. Jego osobowość rozwija się i dojrzewa . Szybciej dojrzewa. Dwie pary oczu , dwa serca, dwa umysły , dwa dążenia . Miłość bogaci partnera. Czy przez miłość tę największą z miłości ludzkich nie następuje jakieś tajemnicze przenikanie jego prawdy, jego świata wartości , jego odczucia piękna do mojej duszy ? Tak jak wzruszenie przyśpiesza obieg i wymianę tego , co u partnera przedstawia się jako prawda, dobro , i piękno. Staje się łatwiej przyswajalne. Czy nie ma tu podobieństwa resonansu ? Na mój głos odpowiada tylko struna fortepianu nastrojona na ten sam ton ?Bogactwo uczuciowe miłości potęguje się przez niemożność całkowitego przeniknięcia , zrozumienia a tym bardziej (mniej) całkowitego przeniknięcia i zrozumienia a tym mniej wartości reprezentowanych przez ukochana osobę i jej samej. Osoba pozostanie w swej istocie zawsze czymś niewypowiedzianym , suwerennym . Dlatego mimo poczucia bliskości , które stwarza uczucie , pozostaje poczucie oddalenia. Trzeba te wartości nieustannie bronić . Stąd jak satelici krążą wokół miłości inne uczucia: tęsknoty, nadziei , smutku, strachu a nawet rozpaczy. Znacza one etapy wielkiego turnieju o miłość, o upodobanie w wartościach osoby umiłowanej o bliższe zjednoczenie się z nią . Upodobanie i uwielbienie dla osoby umiłowanej sprawia, że inne jednostki tej płci są eliminowane, wabienie seksualne staje się jedokierunkowe, imienne a nie anonimowe. Dolne gałęzie drzewa usychają a pozostają tylko te najbliższe słońca... Podjęcie nieodwracalnej decyzji zjednoczenia na zawsze.

        Miłość prawdziwa szuka jedności. Jedność wiary by to co jeden czcią otacza nie śmieszyło drugiego, by tego co jeden przyjmuje na klęczkach drugi nie przyjmował z drwiną . Jedność spojrzenia na świat, jego sprawy i ludzi oraz oceny wszystkiego. Jedność celów zasadniczych i dążeń . Wspólny kierunek tego, co się kocha i nienawidzi. Wszystko to co stanowi o duchowej sylwetce danego człowieka musi być sharmonizowane w osobach złączonych w miłości .Tylko taka miłość nie starzeje się . Ze starzeniem się ciała nie musi się starzeć miłość . Może nawet wzrastać miarą dojrzałości . Tylko taka miłość ma wszelkie dane by trwać wiecznie bo jej elementy składowe są ponadczasowej natury . Im bardziej łączy się z duchem tym bardziej jest jak duch nieśmiertelna . Miłość jako jedność duchowa może przełamać zaklęty krąg samotności . Tu w dziedzinie życia duchowego przejawia się i dręczy . Tu nie przełamana schodzi po szczeblach wartości ludzkich aż do ciała , do chwilowego styku, który ma być namiastką pełnej jedności i wspólnoty.Tylko taka miłość nie jest przeciętna i banalna. Miłość twórcza - to prawdziwa miłość, pełna i doskonaląca.

        Odpowiedzialność za ukochaną osobę - nic i nikt nie może od niej uwolnić , ani partner ani przeciwności losu. Jest niewymierna w czasie - sięga poza grób . Jest niewymierna w swym zakresie - sięga w najdalsze zakamarki życia . Miłość ofiarna, gotowa do wszelkich poświęceń. Gorliwość objawi się w chronieniu miłości przed wszystkim co mogłoby ją jak mróz zwarzyć , co jest z nią niezgodne. Gorliwość wyzwala inicjatywę , twórczość . Gorliwość uprzedzająca i przebaczająca bez ograniczeń. Uprzedzająca bo nie czeka na prośbę , życzenie czy nawet spojrzenie. Przewiduje . Nie zacieśnia się ani do rzeczy ani do własnej osoby. Przebacza , przebacza, przebacza.

      Miłość życzliwości charakteryzuje się całkowitą wyłącznością , bo jest głęboką najgłębszą przyjaźnią ludzką.

      Miłość prawdziwa jest nieustannie w stadium tworzenia się i doskonalenia wbrew gwałtownym sygnałom uczucia o jej gotowości. Powoli i stopniowo następuje stapianie się "Ja" w My". Nawet współżycie płciowe musi przez jakiś czas poszukiwać właściwego tej parze rytmu. Krystalizacja tej miłości znajduje swój zewnętrzny wyraz w swoistym stylu życia nie tylko we wzajemnym obcowaniu ale daleko poza nim. Człowiek tworzy miłość w powolnym trudzie i znoju a nie spotyka jej ani w noc świętojańską wraz z kwiatem paproci ani z łaski dobej wróżki.

Życzenia
Z okazji świąt Bożego Narodzenia pragnę życzyć wszystkim ,którzy czytają mojego bloga Wesołych Świąt .Aby były one prawdziwym przeżywaniem narodzin Pana Jezusa.Aby były spokojne, szczęśliwe i radosne.
poniedziałek, 20 grudnia 2004

Podaruj ludziom dobroć,rzuć daleko od siebie, rozprosz ją na cztery wiatry,opróżnij z niej kieszenie,rozsyp ją z koszyka, a na zajutrz będziesz miał jej więcej niż dotychczas.

Życzę Ci by dobro

mieszkało w twym sercu

pościel żłóbek Maleńkiemu

i zanuć kolędę

raźniej wam będzie we dwoje.

Przypomnij sobie chłód

i ciemność zimowej nocy

byś nigdy nie zapomniał pragnienia

by Wiara Nadzieja i Miłość

biły z twych rąk

nie bój się podnieść z ziemi

liści-wspomnień minionych dni

bo nie wszystko stracone

Nie odmawiaj pomocy

nie gaś świecy

nie noś urazy

bo nie zdążysz przeprosić

zbyt ciężko wędruje się pod wiatr

bez odpoczynku w czyichś ramionach

bez przyjmowania pomocy-

ty dobrze wiesz gdzie jej szukać

Anna Woźniak - Kot

niedziela, 19 grudnia 2004
Hymn o miłości

"Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,

a miłości bym nie miał,stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką możliwą wiarę , tak iż bym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym. I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał.

Miłość cierpliwa jest,łaskawa jest.

Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku,

nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu,

nie szuka swego,nie unosi się gniewem,

nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości,

lecz współweseli się z prawdą.

Wszystko znosi,

wszystkiemu wierzy,

we wszystkim pokłada nadzieję,

wszystko przetrzyma.

Miłość nigdy nie ustaje,

nie jest jak proroctwa, które się skończą,albo jak dar języków, który zniknie, lub jak wiedza, której zabraknie.Po częsci bowiem tylko poznajemy, po części prorokujemy. Gdy zaś przyjdzie to , co jest doskonałe, zniknie to co jest częściowe.(...)

Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość-te trzy:z nich zaś największa jest miłość"

(1Kor 13,1-13) 

czwartek, 16 grudnia 2004
Piśń nad pieśniami

Nie znam piękniejszego tekstu o miłości niż "Pieśń nad pieśniami".

*01
1. Pieśń nad pieśniami Salomona,
2. Niech mnie pocałuje pocałunkiem ust swoich!
    Ach, twoja miłość jest słodsza niż wino!
3. Wyborna jest wonność twoich olejków,
    twoje imię jak najlepszy olejek do maści!
    Dlatego miłują cię dziewczęta.
4. Pociągnij mnie za sobą!
    Pobiegnijmy!
    Wprowadź mnie, o królu, do swoich komnat,
    abyśmy mogli się radować i weselić tobą,
    upajać się twoją miłością bardziej niż winem!
    Słusznie cię miłują.
5. Śniada jestem, lecz piękna,
    o córki jeruzalemskie,
    jak namioty Kedaru,
    jak zasłony Szalma.
6. Nie patrzcie tak na mnie, że śniada jestem,
    że opaliło mnie słońce!
    Synowie mojej matki rozgniewali się na mnie,
    kazali mi pilnować winnic,
    lecz nie ustrzegłam swojej własnej winnicy.
7. Powiedz mi ty, którego miłuje moja dusza,
   gdzie pasiesz swoje stada,
   gdzie postój wyznaczasz w południe,
   abym nie musiała błąkać się
   wśród stad twoich towarzyszy?
8. Jeżeli tego nie wiesz,
    najpiękniejsza wśród kobiet,
    to idź śladem owiec
    i paś swoje koźlęta
    przy szałasach pasterzy!
9. Przyrównam ciebie, moja
    przyjaciółko,
    do klaczy w wozach faraona.
10. Przepiękne są twoje lica wśród klejnotów,
      a twoja szyja wśród korali.
11. Zrobimy ci klejnoty złote,
     nabijane srebrem.
12. Dopóki król jest przy stole biesiadnym,
     mój nard wydaje swą woń.
13. Mój miły jest mi wiązką mirry,
     położoną między moimi piersiami.
14. Gronem henny z winnic Engaddy jest mi mój miły...
15. Jakże jesteś piękna, moja przyjaciółko,
      jakże jesteś piękna!
      Twoje oczy są jak gołąbki.
16. O, jakże jesteś piękny, mój miły, i jakże uroczy!
      Nasze łoże w zieleni.
17. Belki naszego domu cedrowe, nasze stropy cyprysowe.

*02
1. Ja jestem narcyzem Saronu,
    lilią dolin.
2. Jak lilia między cierniami,
    tak moja przyjaciółka między dziewczętami.
3. Jak jabłoń wśród drzew leśnych,
    tak mój miły między młodzieńcami.
    W jego cieniu pragnę odpocząć,
    gdyż jego owoc jest słodki dla mego podniebienia...
4. Wprowadził mnie do winiarni,
    której godłem dla mnie jest miłość.
5. Pokrzepił mnie plackami z rodzynków,
    posilił mnie jabłkami,
    bo jestem chora z miłości.
6. Jego lewica jest pod moją głową,
    a jego prawica obejmuje mnie.
7. Zaklinam was, córki jeruzalemskie,
    na gazele albo na łanie polne:
    Nie budźcie i nie płoszcie miłości,
    dopóki sama nie zechce!
8. Słuchaj! To mój miły
    Oto idzie on,
    wspina się po górach, skacze po pagórkach.
9. Mój miły podobny jest do gazeli
    lub do młodego jelonka.
    A oto już stoi za naszą ścianą,
    patrzy przez okno, zagląda przez kraty.
10. Mój miły odzywa się i mówi do mnie:
     Wstań, moja przyjaciółko,
     moja piękna! Chodź!
11. Bo oto minęła zima,
     skończyły się deszcze, ustały.
12. Kwiatki ukazują się na ziemi, czas śpiewu nastał
      i gruchanie synogarlicy słychać w naszej ziemi.
13. Figowiec zarumienia już swoje owoce,
      a winna latorośl zakwita i wydaje woń.
     Wstańże, moja przyjaciółko,
     moja piękna, chodź!
14. Gołąbko moja w rozpadlinach skalnych,
      w ukryciu szczelin!
      Daj mi oglądać swoje oblicze
     daj mi usłyszeć swój głos,
     gdyż słodki jest twój głos
     i pełna wdzięku twoja postać.
15. Połapcie nam lisy,
      małe liski,
      które psują winnice,
      a winnice nasze zakwitają!
16. Mój ci jest mój miły, a ja jestem jego,
     który pasie wśród lilii.
17. Zanim chłód wieczorny zawieje i pierzchną cienie,
     chodź, mój miły,
     bądź jak gazela
     lub młody jelonek na górach Beter!

*03
1. Na moim łożu szukałam w nocy tego, którego kocha moja dusza,
    szukałam go, ale go nie znalazłam.
2. Wstanę więc i obiegnę miasto, ulice i place,
    będę szukać tego, którego kocha moja dusza.
    Szukałam go, ale go nie znalazłam.
3. Spotkali mnie stróże,
    którzy obchodzą miasto;
    Czy widzieliście tego, którego kocha moja dusza?
4. Ledwo odeszłam nieco od nich, znalazłam tego, którego kocha moja dusza.
    Uchwyciłam go i nie puszczę,
    aż go wprowadzę do domu mojej matki
    i do pokoju mojej rodzicielki.
5. Zaklinam was, córki jeruzalemskie, na gazele albo na łanie polne:
    Nie budźcie i nie płoszcie miłości, dopóki sama nie zechce!
6. Cóż to wznosi się ze stepu
    jak słupy dymu,
    okadzone mirrą i kadzidłem,
    wszelkim wonnym proszkiem handlarza?
7. To jest lektyka, jakby Salomonowa, około niej sześćdziesięciu bohaterów spośród bohaterów Izraela.
8. Wszyscy zbrojni w miecze,
    zaprawieni w boju,
    każdy z mieczem u boku
    przeciwko strachom nocnym.
9. Lektykę kazał sobie zrobić król Salomon
    z drzewa Libanu.
10. Jej podstawy kazał zrobić ze srebra,
      jej oparcie ze złota,
      jej siedzenie z purpury,
      jej wnętrze wyścielone miłością córek jeruzalemskich.
11. Wyjdźcie i patrzcie, córki Syjonu, na króla Salomona,
      w diademie, którym uwieńczyła go jego matka
      w dniu jego zaślubin, w dniu jego serdecznej radości.

*04
1. O, jakże jesteś piękna, moja, przyjaciółko,
    o, jakże jesteś piękna!
    Twoje oczy są jak oczy gołębic spoza twojej zasłony;
    twoje włosy jak stado kóz,
    które schodzą z gór Gileadu,
2. Twoje zęby są jak stado owiec strzyżonych,
    które wyszły z kąpieli:
    wszystkie one mają bliźnięta,
    nie ma między nimi niepłodnej.
3. Twoje wargi są jak wstążka karmazynowa,
    twoja mowa pełna wdzięku,
    twoje skronie są jak rozkrojone jabłko granatu
    spoza twojej zasłony.
4. Twoja szyja jest jak wieża Dawidowa,
    zbudowana na zbrojownię:
    tysiąc tarcz wisi na niej,
    a wszystko to puklerze bohaterów.
5. Dwoje twoich piersi jest jak dwoje sarniąt,
    bliźniąt gazeli,
    pasących się między liliami.
6. Zanim chłód wieczorny zawieje i pierzchną cienie,
    pójdę na górę mirry
    i na wzgórze kadzidła.
7. Cała jesteś piękna, moja przyjaciółko,
    i żadnej nie ma na tobie skazy.
8. Zstąp z Libanu, oblubienico, zstąp z Libanu,
    wejdź, pośpiesz się ze szczytu Amanu,
    ze szczytu Seniru i Hermonu,
    od jaskiń lwów, z gór panter.
9. Oczarowałaś mnie, moja siostro, oblubienico,
    oczarowałaś mnie jednym spojrzeniem swoich oczu,
    jednym łańcuszkiem ze swojej szyi.
10. Jak piękna jest twoja miłość, moja siostro, oblubienico,
      o wiele słodsza jest twoja miłość niż wino
      i droższa woń twoich olejków niż wszystek balsam.
11. Patoką opływają twoje wargi, oblubienico,
      miód i mleko są pod twoim językiem,
      a woń twoich szat jest jak woń Libanu.
12. Ogrodem zamkniętym jest moja siostra, oblubienica,
      ogrodem zamkniętym, źródłem zapieczętowanym.
13. Wyrosłaś jak gaj drzew granatowych z wybornymi owocami,
      kwiatami cyprysu i nardu.
14. Nard i szafran, trzcina i cynamon z wszelkimi wonnymi krzewami,
      mirrą i aloesem, ze wszystkimi wybornymi balsamami.
15. Krynica mojego ogrodu jest studnią wody żywej,
      która spływa z Libanu.
16. Powstań, wietrze z północy,
      i zerwij się, wietrze z południa, przewiej mój ogród,
      niech się rozpłynie jego woń balsamiczna;
      niech przyjdzie mój miły do swojego ogrodu
      i niech spożywa wyborne jego owoce.

*05
1. Wszedłem do mojego ogrodu, moja siostro, oblubienico,
    zerwałem moją mirrę wraz z moim balsamem,
    zjadłem mój plaster wraz z moim miodem,
    wypiłem moje wino wraz z moim mlekiem.
    Jedzcie, moi przyjaciele,
    pijcie i upijcie się miłością!
2. Ja spałam, lecz moje serce czuwało
    Słuchaj, to mój miły puka:
    Otwórz mi, moja siostro,
    moja przyjaciółko, moja gołąbko bez skazy!
    Gdyż moja głowa pełna jest rosy, moje kędziory pełne wilgoci nocnej.
3. Zdjęłam już moją suknię, jakże więc mam ją znowu przyoblec?
    Umyłam moje nogi, jakże więc mam je znowu pobrudzić?
4. Mój miły wsunął rękę przez otwór, a wtedy zadrżały moje wnętrzności.
5. Wstałam, aby otworzyć mojemu miłemu,
    a z moich rąk kapała mirra,
    z moich palców ciekła mirra na rękojeść zasuwy.
6. Otworzyłam mojemu miłemu, lecz mój miły już odszedł, znikł;
    Byłam zrozpaczona, że odszedł.
    Szukałam go, lecz go nie znalazłam, wołałam go, lecz mi się nie odezwał.
7. Spotkali mnie strażnicy, którzy obchodzą miasto;
    pobili mnie, zranili mnie,
   zdarli ze mnie mój płaszcz
   strzegący murów.
8. Zaklinam was, córki jeruzalemskie:
   Gdy spotkacie mojego miłego,
   czy wiecie, co mu macie powiedzieć?
   Że jestem chora z miłości.
9. Czym góruje twój miły nad innymi miłymi,
    najpiękniejsza między kobietami?
   Czym góruje twój miły nad innymi miłymi,
   że nas tak zaklinasz?
10. Mój miły jest jasny i rumiany, wyróżnia się wśród dziesięciu tysięcy.
11. Jego głowa to szczere złoto,
      jego kędziory to gałązki palmowe, czarne jak kruk.
12. Jego oczy są jak gołąbki nad strumieniami wód,
      jego zęby kąpane w mleku, mocno siedzą w oprawie.
13. Jego policzki są jak grządki balsamu,
      porosłe wonnymi ziołami,
      jego wargi są jak lilie,
      które ociekają płynną mirrą.
14. Jego ręce są jakby toczone ze złota, wysadzone drogimi kamieniami,
      jego brzuch jak płyta z kości słoniowej,
      wysadzana szafirami.
15. Jego golenie jak słupy z marmuru, postawione na złotych cokołach.
     Jego postać jak Liban, okazała jak cedry,
16. Jego usta są pełne słodyczy, wszystko w nim rozkoszne.
      Taki jest mój miły i taki mój przyjaciel,
      o córki jeruzalemskie.

*06
1. Dokąd poszedł twój miły,
    najpiękniejsza między kobietami,
    dokąd zwrócił się twój miły?
    Powiedz, a będziemy go szukały wraz z tobą!
2. Mój miły zszedł do swojego ogrodu,
    między grządki balsamu,
    aby paść w ogrodach i zrywać lilie.
3. Ja należę do mojego miłego,
    a mój miły, który pasie wśród lilii, należy do mnie.
4. Jesteś piękna, moja przyjaciółko, jak Tyrsa,
    pełna wdzięku, jak Jeruzalem, groźna jak hufce waleczne!
5. Odwróć swoje oczy ode mnie,
    bo mnie przerażają!
    Twoje włosy są jak stado kóz, które schodzą z Gileadu.
6. Twoje zęby są jak stado owiec, które wyszły z kąpieli;
    wszystkie one mają bliźnięta,
    nie ma między nimi niepłodnej,
7. Twoje skronie są jak rozkrojone jabłko granatu,
    spoza twojej zasłony.
8. Jest sześćdziesiąt królowych
    i osiemdziesiąt nałożnic,
    a panien bez liku,
9. Lecz jedna jest tylko moja gołąbka, bez skazy,
    jedynaczka swojej matki,
    wybranka swojej rodzicielki.
    Widziały ją dziewczęta i nazwały błogosławioną,
    królowe i nałożnice wysławiały ją, mówiąc:
10. Kimże jest ta, która jaśnieje jak zorza poranna,
    piękna jak księżyc,
    promienna jak słońce,
    groźna jak hufce waleczne?
11. Zstąpiłem do ogrodu orzechowego,
      aby zobaczyć młode pędy w dolinie,
      aby zobaczyć, jak kwitnie szczep winny,
      jak pączkują drzewa granatu.
12. Nie miałem pojęcia,
      że tam była córka mojego ludu, która mnie uszczęśliwiła

1 Obróć się, obróć, Szulamitko,
obróć się, obróć się, niech się twym widokiem nacieszymy! 
7
Cóż się wam podoba w Szulamitce,
w tańcu obozów?

2 Jak piękne są twe stopy w sandałach,
księżniczko!
Linia twych bioder jak kolia,
dzieło rąk mistrza.
3 Łono twe, czasza okrągła:
niechaj nie zbraknie w niej wina korzennego!
Brzuch twój jak stos pszenicznego ziarna
okolony wiankiem lilii.
4 Piersi twe jak dwoje koźląt,
bliźniąt gazeli.
5 Szyja twa jak wieża ze słoniowej kości.
( . . . . . . . . . . . )
Oczy twe jak sadzawki w Cheszbonie,
u bramy Bat-Rabbim.
Nos twój jak baszta Libanu,
spoglądająca ku Damaszkowi.
6 Głowa twa [wznosi się] nad tobą jak Karmel,
włosy głowy twej jak królewska purpura,
splecione w warkocze.

7 O jak piękna jesteś, jakże wdzięczna,
umiłowana, pełna rozkoszy!
8 Postać twoja wysmukła jak palma,
a piersi twe jak grona winne.
9 Rzekłem: wespnę się na palmę,
pochwycę gałązki jej owocem brzemienne.
Tak! Piersi twe niech mi będą jako grona winne,
a tchnienie twe jak zapach jabłek.
10 Usta twoje jak wino wyborne,
które spływa mi po podniebieniu,
zwilżając wargi i zęby.

11 Jam miłego mego
i ku mnie zwraca się jego pożądanie.
12 Pójdź, mój miły, powędrujemy w pola,
nocujmy po wioskach!
13 O świcie pospieszmy do winnic,
zobaczyć, czy kwitnie winorośl,
czy pączki otwarły się,
czy w kwieciu są już granaty:
tam ci dam miłość moją.
14 Mandragory sieją woń,

nad drzwiami naszymi wszelki owoc wyborny,
świeży i zeszłoroczny
dla ciebie, miły mój, chowałam.

1 O gdybyś był moim bratem,
który ssał pierś mojej matki,
spotkawszy na ulicy, ucałowałabym cię,
i nikt by mną nie mógł pogardzić.
2 Powiodłabym cię i wprowadziła
w dom matki mej, która mię wychowała;
napoiłabym cię winem korzennym,
moszczem z granatów.
3 Lewa jego ręka pod głową moją,
a prawica jego obejmuje mnie.

4 Zaklinam was, córki jerozolimskie,
( . . . . . . . . . . . )
na cóż budzić ze snu, na cóż rozbudzać umiłowaną,
póki nie zechce sama?


Bo miłość mój drogi to:
To chcieć czynić drugiego wolnym, a nie uwodzić go,
to uwolnić go z jego więzów, jeśli pozostawał więźniem,
Aby on także mógł powiedzieć: "kocham ciebie",
nie będąc do tego zmuszonym nieposkromionymi pragnieniami.

Kochać to wejść do drugiego, jeśli otwiera tobie
bramy swego tajemniczego ogrodu, po drugiej
stronie okrężnych dróg, kwiatów i owoców
zrywanych na skarpie,
Tam, gdzie zadziwiony potrafisz wyksztusić: to
"ty", moje kochanie, ty jesteś moją jedyną...

Kochać to chcieć ze wszystkich sił dobra drugiej
osoby nawet z pominięciem siebie, to czynić
wszystko, by ona wzrastała i rozwijała się
Stając się z każdym dniem człowiekiem jakim
być powinna a nie takim, jakiego chciałbyś ukształtować
według swoich marzeń.

Kochać to ofiarować swoje ciało, a nie zabierać
ciała drugiej osoby, lecz przyjąć je gdy daje siebie,
To skoncentrować siebie i wzbogacić, aby
ofiarować ukochanej całe swoje życie skupione w
ramionach twojego "ja", co znaczy więcej niż
tysiące pieszczot i szalonych uścisków,

Kochać to ofiarować siebie drugiej osobie, nawet
jeśli ona przez moment się wzbrania
To dawać nie licząc tego, co inny ci daje,
płacąc bardzo drogo, nie domagając się zwrotu.

Największa miłość wreszcie to przebaczyć, gdy
ukochana niestety odchodzi, usiłując oddać
innym to, co przyrzekła tobie.

Kochać to zastawić stół, aby przy nim zasiadł twój
gość i nie sądzić, że możesz obejść się bez niego,
Ponieważ pozbawiony żywności, jaką on ci przynosi,
na twoje świąteczne przyjęcie nie postawisz
dań królewskich lecz tylko suchy chleb biedaka.

Kochać to wierzyć drugiej osobie i ufać jej,
wierzyć w jej ukryte siły, w życie które posiada,
jakiekolwiek byłyby kamienie do usunięcia dla
wyrównania drogi.

To zdecydować się rozsądnie i odważnie wyruszyć na
drogi czasu, nie na sto, tysiąc czy dziesięć
tysięcy dni, ale na pielgrzymkę, która się nie skończy,
bo jest pielgrzymką, która trwać będzie ZAWSZE.

Powinienem ci to powiedzieć, aby oczyścić twe
marzenia, że kochać to zgodzić się na cierpienie,
śmierć sobie samemu, aby żyć i ożywiać,
Ponieważ tylko ten, kto może bez bólu zapomnieć
o sobie dla drugiego, może wyrzec się życia dla
siebie tak, żeby nie umarło w nim cokolwiek z niego.

Kochać wreszcie to jest to wszystko, o czym
powiedziano i jeszcze więcej,
Bo kochać to otworzyć się na nieskończoną MIŁOŚĆ,
to pozwolić się kochać, być przejrzystym
wobec tej MIŁOŚĆI, która zawszę w porę.

To jest, o wzniosła Przygodo, pozwolić Bogu
kochać tego, którego ty w sposób wolny
decydujesz się kochać!

Michael Quist