wtorek, 27 września 2005
Boję się...

Boję się...

Boję się powiedzieć "tak", Panie.
Dokąd mnie zaprowadzisz?
Boję się wyciągnąć los,
Boję się położyć swój podpis u dołu czystej kartki,
Boję się tego "tak", które zażąda dalszych "tak".

A jednak nie mam spokoju.
Ścigasz mnie. Panie, oblegasz ze wszystkich stron.
Szukam gwaru, bo boję się usłyszeć Ciebie,
ale Ty wślizgujesz się w chwile ciszy.
Uciekam z drogi, bo Ciebie zobaczyłem,
ale Ty czekasz na mnie u końca ścieżki, którą idę.
Gdzie mógłbym się ukryć? Wszędzie spotykam Ciebie.
Więc nie można Ci się wymknąć.

...Ale boję się powiedzieć "tak", Panie.
Boję się podać Ci rękę, bo ją zatrzymasz w swojej;
Boję się spotkać Twój wzrok, bo jesteś uwodzicielem;
Boję się Twego wymagania, bo jesteś Bogiem zazdrosnym.
Jestem ścigany, ale kryję się.
Jestem jeńcem, ale mocuję się i walczę, choć wiem, że
jestem pokonany,
Boś Ty silniejszy. Panie; Ty posiadasz świat, a mnie go
zabierasz.

Gdy wyciągam rękę, by chwytać osoby i rzeczy, znika
ją sprzed mych oczu.
To nie jest wesołe. Panie - niczego nie mogę wziąć dla siebie.
Kwiat, który zrywam, więdnie w mych palcach;
Wybucham śmiechem, ale śmiech zamiera mi na wargach;
Tańczę walca, a taniec wprawia mnie w drżenie i niepokój.
Wszystko wydaje mi się puste,
Wszystko wydaje mi się próżne.
Uczyniłeś pustynię wokół mnie.
I głodny jestem,
I pragnę.
Cały świat nie mógłby mnie nasycić.

A przecież kochałem Cię, Panie; co ja Ci zrobiłem?
Dla Ciebie pracowałem, dla Ciebie się dawałem.
O wielki, straszny Boże, czegóż Ty jeszcze chcesz?

***

Moje dziecko, dla ciebie i dla świata ja chcę więcej!
Przedtem to było twoje własne działanie.
ale nic mi po nim.
Zachęcałeś mnie, bym je chwalił, prosiłeś, bym je pod-
trzymywał, chciałeś zainteresować mnie swoją pracą;
Ale widzisz, dziecko, tyś odwracał role!
Patrzyłem na ciebie, widziałem twoją dobrą wolę.
Teraz chcę czegoś więcej dla ciebie.
Już teraz będziesz pełnił nie własną czynność, ale wolę
twego Ojca Niebieskiego.

Powiedz "tak", moje dziecko.
Potrzeba mi twego "tak", jak potrzebne mi było "tak" Maryi,
żebym mógł zejść na ziemię.
Bo to ja mam być przy twej pracy,
To ja mam być w twej rodzinie,
To ja mam być w twojej dzielnicy, a nie ty,
Bo to mój wzrok przenika, a nie twój,
To moje stówo trafia, a nie twoje,
To moje życie przemienia, a nie twoje.
Daj mi WSZYSTKO, powierz mi WSZYSTKO.
Potrzeba mi twego "tak", by móc cię poślubić i zejść
na ziemię.
Potrzeba mi twego "tak", by dalej zbawiać świat!

***

O Panie, boję się Twych wymagań, lecz któż Ci się oprze?
Aby przyszło Twoje Królestwo, a nie moje,
Aby Twoja wola się stała, a nie moja,
Pomóż mi powiedzieć TAK.

M.Quoist

niedziela, 29 maja 2005
Litania do wszystkich świętych

Invocazione dei Santi:

Sancta Maria, Mater Dei, ora pro eo
Sancta Maria, Mater Ecclesiæ, ora pro eo
Sancta Maria, Salus populi Romani, ora pro eo
Sancti Michael, Gabriel et Raphael, orate pro eo
Omnes sancti Angeli, orate pro eo
Sancte Ioseph, ora pro eo
Sancte Ioannes Baptista, ora pro eo
Omnes Sancti Patriarchæ et Prophetæ, orate pro eo
Sancti Petre et Paule, orate pro eo
Sancte Andrea, ora pro eo
Sancti Ioannes et Iacobe, orate pro eo
Sancte Thoma, ora pro eo
Sancte Matthæe, ora pro eo
Sancte Matthia, ora pro eo
Sancte Luca, ora pro eo
Sancte Marce, ora pro eo
Omnes Sancti Apostoli et Evangelistæ, orate pro eo
Sancte Barnaba, ora pro eo
Sancta Maria Magdalena, ora pro eo
Omnes Sancti Discipuli Domini, orate pro eo
Sancte Clemens, ora pro eo
Sancte Calliste, ora pro eo
Sancte Fabiane, ora pro eo
Sancte Corneli, ora pro eo
Sancte Xyste, ora pro eo
Sancte Ioannes, ora pro eo
Sancte Martine, ora pro eo
Sancte Damase, ora pro eo
Sancte Leo Magne, ora pro eo
Sancte Gregori Magne, ora pro eo
Sancte Leo (None), ora pro eo
Sancte Pie (Decime), ora pro eo
Omnes Sancti Pontifices Romani, orate pro eo
Sancte Stephane, ora pro eo
Sancte Laurenti, ora pro eo
Sancti Protomartyres Romani, orate pro eo
Sancte Ignati Antiochene, ora pro eo
Sancte Hippolyte, ora pro eo
Sancti Iustine et Apolloni, orate pro eo
Sancte Tharsici, ora pro eo
Sancte Sebastiane, ora pro eo
Sancte Maximiliane (Kolbe), ora pro eo
Sanctæ Perpetua et Felicitas, orate pro eo
Sancta Agnes, ora pro eo
Sancta Cæcilia, ora pro eo
Sancta Eugenia, ora pro eo
Sancta Maria (Goretti), ora pro eo
Omnes Sancti Martyres, orate pro eo
Sancte Ambrosi, ora pro eo
Sancte Hieronyme, ora pro eo
Sancte Augustine, ora pro eo
Sancte Athanasi, ora pro eo
Sancti Basili et Gregori Nazianzene, orate pro eo
Sancte Ioannes Chrysostome, ora pro eo
Sancti Cyrille et Methodi, orate pro eo
Sancte Carole (Borromeo), ora pro eo
Sancti Benedicte et Bernarde, orate pro eo
Sancti Francisce et Dominice, orate pro eo
Sancte Ignati (de Loyola), ora pro eo
Sancte Francisce (Xavier), ora pro eo
Sancte Ioannes Maria (Vianney), ora pro eo
Sancte Philippe (Neri), ora pro eo
Sancte Gaspar (Del Bufalo), ora pro eo
Sancte Vincenti (Pallotti), ora pro eo
Sancta Sabina, ora pro eo
Sancta Marcella, ora pro eo
Sancta Paula, ora pro eo
Sancta Francisca (Romana), ora pro eo
Sancta Catharina (Senensis), ora pro eo
Sancta Teresia a Iesu, ora pro eo
Sancta Maria Faustina (Kowalska), ora pro eo
Omnes Sancti et Sanctæ Dei, orate pro eo

Obok w zakładkach można posłuchać Litani do wszystkich świętych z pogrzebu papieża Jana Pawła II
piątek, 27 maja 2005

Modlitwa o długie życie

Poczekaj na mnie, Królu Niebios, aż będę czysty,
godzien zamieszkać w twoim domu.
Poczekaj na mnie, Synu Marii, aż będę stary
i pełen mądrości od lat, co upłynęły.
Kiedy młody chłopiec zabrany jest
nim lata jego zabaw się skończą,
nikt się nigdy nie dowie, jaa wielkość go ominęła;
oto jedynie w latach dorosłych przychodzi
pełen rozkwit naszych darów.

Cielę nie powinno być ubite nim dojdzie
pełnego rozmiaru,
ni prosię szlachtowane, gdy wciąż ssie mleko maciory.
Gałęzi nie należy ścinać, póki nie okwitnie,
ani zbierać z pola, zanim kłos dojrzeje.
Słońce nie powinno zachodzić w południe,
ni wschodzić o północy.

Zachowaj moją duszę tutaj na ziemi,
ponieważ jest jak miękka, nieobrobiona glina,
niegotowa jeszcze na Twoje przyjęcie.

Ale jeśli nawet zetniesz me życie w młodości,
nie będę narzekać, ale nadal cię wielbić.

Modlitwy celtyckie, 450-700 r.

Tekst pochodzi z: Alina Krajewska, Modlitwa Celtów, Wydawnictwo M, Kraków 2002, s. 28n.
środa, 25 maja 2005
Modlitwa o uzdrowienie

Modlitwa o uzdrowienie

Panie Jezu: ja jestem tym ślepcem.
Dałeś mi życie i wzrok przy Chrzcie,
ale przez pewien wypadek zwany grzechem straciłem go.
Nie widzę.
Nikt nie może mnie uleczyć.
Ale Twoje słowo doprowadziło mnie do Ciebie.
Nie miałem siły przyjść, ale zlitowałeś się nade mną
i zawołałeś mnie na tę drogę tak piękną.

Jezu, nie widzę Ciebie, ale słyszałem, jak inni o Tobie mówili.
Słyszałem Cię już nawet, ale chcę Cię zobaczyć.
Uczyń ze mną to samo, co ze ślepym z Betsaidy.
Ty jesteś ten sam wczoraj, dzisiaj i zawsze
i masz tę samą moc, by nas zbawić.
Możesz to zrobić jeszcze raz.
Zmiłuj się nade mną.

Weź mnie za rękę.
Odłącz od wszystkiego innego.
Chcę być tylko z Tobą.
Tu jestem.
Chcę być prowadzony przez Ciebie.
Wiele razy zdarzało się, że dawałem rękę innym,
aby pomogli mi iść przez moje życie:
- niejeden wprowadził mnie w błąd,
- inni - zmęczeni, pozostawili mnie,
- ktoś, dając mi rękę, jednocześnie podstawił mi nogę,
- jeszcze ktoś był równie ślepy jak ja
i upadliśmy obaj.

...Dlatego Panie, nie mam ochoty dawać nikomu ręki.
Boję się zawierzyć całkowicie, na ślepo.
Zawsze daję się z zastrzeżeniami, stopniowo.
Obawiam się, że to samo zdarzy mi się jeszcze raz.

Ale dzisiaj jest inaczej:
pokładam całą moją ufność w Tobie.
Bezwarunkowo.
Zaprowadź mnie dokąd zechcesz, jeśli tylko będę szedł za Twoją ręką.
Chcę być z Tobą, nieważne gdzie.
Chcę doświadczać, że jestem prowadzony przez Ciebie.

Zaprowadź mnie na bok, daleko od innych, nawet daleko ode mnie samego.
Wysłuchaj mnie osobiście.
Ty wiesz, że potrzebuję specjalnego leczenia.

Ze swej strony zostawiam wszystko za sobą
nawet moje własne uzdrowienie.
Jedyne, co jest dla mnie ważne, to być z Tobą.
Powierzam się w pełni Tobie.
Tylko Ty jesteś ważny w moim życiu.

Chcę Panie, tak jak ślepy, odczuć, że Ty mnie kochasz,
nie gorszysz się moimi grzechami
ani nie boisz się moich słabości.

Ty jesteś lekarzem, który umie dbać o mnie
zgodnie z moimi potrzebami.
Pocałuj mnie.
Spraw, abym czuł, że zbliżasz się do mojej choroby,
że nie budzi w Tobie wstrętu to, czym jestem,
i że mnie kochasz właśnie w tym obszarze,
w którym najmniej podobam się innym.

Włóż Twoje ręce na mą głowę.
Spraw abym odczuł, że Cię interesuję taki, jaki jestem,
cały, bez wyjątku.
Wiem, że Ty kochasz chorego, grzesznika.
Ja jestem pierwszym i największym grzesznikiem, Panie Jezu.
Ale wiem, że Ty jesteś zdolny mnie uzdrowić;
że tam, gdzie obfituje nędza, jeszcze bardziej obfituje Twoja łaska.

Uzdrów mnie z tego wszystkiego, co nie pozwala mi widzieć Cię takim, jakim jesteś:
widzieć świat takim, jakim go uczyniłeś,
widzieć innych tak, jak chciałbyś, bym ich widział,
widzieć mnie samego, jak Ty mnie widzisz.

Uwolnij mnie od moich niepokojów i strachów,
od moich kompleksów, podejrzeń
i niedowierzań.

Znasz źródło wszystkich moich bólów, kompleksów i problemów.
Weź mnie całego i uczyń ze mną, co zechcesz.

Jezu, zbliżyłeś się do mojej choroby.
Interesuje Cię nie tylko chory,
ale również choroba.
Ty okazujesz miłość dokładnie tam, gdzie jej potrzeba.
Ty wypełniasz miłosierdziem pustkę mego życia.
Ty uzdrawiasz serca strapione i bandażujesz rany.

Ulecz mnie z mojej ślepoty.
Ty ją znasz i wiesz, jaka jest.
Ulecz mnie także fizycznie, Panie.
Ty uleczysz nie tylko duszę,
ale również ciało.

Pokazuję Ci moje dolegliwości i choroby.
Włóż na mnie swoje ręce.
Dotknij mnie.
To wystarczy, a będę całkowicie zdrów.
Uczyń to Panie przez miłość, jaką masz dla mnie.
Ty masz wszelką władzę na niebie i na ziemi.
Wierzę, że wszystko jest możliwe.
Dla Ciebie nie ma chorób trudnych do uzdrowienia.
Dla Ciebie wszystko jest łatwe.

Panie, teraz kładę w Twoje ręce całe moje życie,
szczególnie mój grzech.
Zostawiam w tych rękach przebitych dla miłości
to, co mam i czym jestem.

Składam Ci cały świat,
rzeczy materialne: pieniądze, siłę i pracę,
moją rodzinę: żonę (męża), dzieci, rodziców i teściów.
Tych, którzy mnie obrazili,
tych, którym zazdroszczę,
na których nie mogę patrzeć, albo z którymi nie mogę rozmawiać.

Panie, czasami widzę Ciebie jedynie jako drzewo.
Uzdrów mnie.

Widzę Cię jako pasy bezpieczeństwa w samochodzie,
których używam tylko w sytuacjach niebezpiecznych.
Jesteś jedynie na pewne chwile
i pewne prędkości.

Uważam Cię za drzewo, które mi daje cień i żywność.
Widzę Cię tylko jako drzewo służące mi za ozdobę w domu
wobec mych przyjaciół, przy wizytach.
Jesteś czasem jak drzewo, którego nie traktuję osobowo.
Uzdrów mnie ze sposobu, w jaki Cię widzę.

Innych też widziałem wiele razy jedynie jako drzewa:

Drzewa, których szukam, by wyciągnąć z nich jakąś korzyść.
Drzewa, które nie interesują mnie jako osoby, ale jako
zwykłe narzędzia produkcji, dla mojego osobistego zysku.
Drzewa, które mi służą i jeśli im daję wodę, nawożę i dbam o nie,
to zawsze w celu wyciągnięcia większego zysku.
Kobiety, w których czasami widzę tylko zewnętrzną piękność.
Mężczyzn, tylko z ich majątkiem...

Panie, także na siebie patrzę wiele razy jak na drzewo.

- Nie cenię siebie jako osoby,
tylko jako kogoś, kto po prostu musi robić pewne rzeczy.
- Czuję się zobowiązany i zmuszany pod wieloma względami.
- O mojej wartości decyduje tylko to, co robię, a nie - czym jestem.

Naucz mnie bym kochał siebie samego, szanował siebie i doceniał siebie
Tak, jak Ty postępujesz ze mną.
Teraz Panie, chcę przedstawić Ci moją najcięższą chorobę;
mój największy grzech, który wyrządza mi najwięcej szkody
i najbardziej rani.
Ty go znasz. Ja także.
Jeszcze dziś chcę, by pozostał znany tylko nam.

Tak jak nałożyłeś ręce na oczy ślepca.
Użyczam Ci moich rąk, abyś mi je położył na moje oczy.
(tu zakrywa się oczy rękami)

Chcę widzieć wszystkich ludzi poprzez Twoje ręce.
Byłem dla nich ślepy,
ale z Twoimi rękami na mych oczach
mogę ich widzieć tak, jak Ty ich widzisz,
kochać ich, jak Ty ich kochasz,
przebaczać im, jak Ty im przebaczasz,
mówić do nich tak, jak Ty do nich mówisz.

Chcę widzieć ich poprzez Twoje rany,
przez otwory w Twoich dłoniach, przebitych dla miłości,
miłości, z której wydałeś samego siebie.

Panie,
naucz mnie widzieć z daleka.
Abym szukał nie tylko swoich interesów.
Rozszerz mój świat.
Abym nie zamykał się w sobie samym,
ale był zdolny patrzeć na innych
i biec ku nim.

Abym w dniu ostatecznym,
kiedy zbadasz moją miłość,
mógł usłyszeć Twój sąd:
"Chodź, błogosławiony Mego Ojca,
bo byłem głodny, a dałeś mi jeść,
byłem spragniony, a dałeś mi pić,
byłem nagi, a przyodziałeś mnie,
w więzieniu, a odwiedziłeś mnie".

Panie,
wiem, że oświeciłeś moje życie Twoim Słowem.
Ty nie tylko podałeś mi rękę,
aby pomóc mi iść.
Również wzmocniłeś moje nogi i otworzyłeś mi oczy.
Teraz jestem odpowiedzialny za każdy krok.
Dzięki, że uzdolniłeś mnie,
abym przezwyciężył wszystkie przeszkody,
nie mam wymówek,
aby zrzucać na kogoś innego winę za moje upadki.
jestem odpowiedzialny za moje życie.